

Zastanawiałam się ostatnio nad tym pytaniem, szukając podpowiedzi wśród znajomych, rodziny i oczywiście w Internecie.
Przeważają pesymiści – nie warto, gdyż znowu, kolejny raz złożymy sobie sami jakieś obietnice, których i tak nie dotrzymamy – więc, jaki w tym sens?
Statystyki są jeszcze bardziej przekonujące, dwie trzecie naszych postanowień nie dotrwa do końca stycznia, w prawie wszystkie zostaną porzucone do końca lutego… tylko nieliczni, naprawdę nieliczni wytrwają i zrealizują do końca to, co sobie obiecali w okolicach 1szego stycznia.
Pytanie brzmi – czy warto cokolwiek sobie postanawiać?
Moim zdaniem – każdy dzień jest dobry na podjęcie decyzji o zmianie. To nie musi być Nowy Rok. Z drugiej strony, pewne daty w kalendarzu skłaniają nas do przemyśleń :” Kończy się rok, kolejny rok mojego życia … i nadchodzi nowy… ciekawe co przyniesie… czy będzie lepszy?...” To naturalne, że pod koniec roku zastanawiamy się co nas czeka i robimy plany.
Być może – warto w takim razie wykorzystać tę falę?
Chwila zastanowienia się nad naszym życiem i nad tym czy funkcjonuje ono w sposób w jaki chcemy , nie jest chyba chwilą straconą?
Tak więc, przemyślimy, wybierzemy cele na Nowy Rok, może nawet zapiszemy je na kartce… a potem zostaje ta najłatwiejsza część…wytrwać :)
